Zwierzęcy Telefon Zaufania


Idź do treści

Czego zwierze nie powie...






Szczecin, 05.01.2010 r.

Elżbieta Witkowska
ul. Rayskiego 3510
(pracownik SSN)

Zwierzęcy Telefon Zaufania
Pani Teresa Piątkiewicz


PODZIĘKOWANIA


Koniec roku skłania nas do refleksji, podsumowań i podziękowań. Ja chciałabym Państwu gorąco podziękować za to wszystko coście zrobili dla naszych stoczniowych kotów. Dziś po kilku miesiącach „waszej obecności” w stoczni mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że bez tej pomocy z zewnątrz byłoby niezwykle trudno. Dziękuję Państwu za wielkie zaangażowanie w temacie ratowania kotów z terenu stoczni. To dzięki Państwu nasze koty nie chodzą głodne, dzięki Waszym staraniom przesiedlone koty z opuszczonych terenów stoczni znalazły schronienie na halach, w dostarczonych nam budkach styropianowych. Nie wiem do ilu drzwi musieliście Państwo się dobijać ile zatwardziałych serc skruszyć ile wykonać telefonów aby zdobyć środki na to wszystko. Ale proszę nie ustawajcie w swoich poczynaniach bo tak naprawdę to tylko działalność Waszej organizacji tj.
Zwierzęcego Telefonu Zaufania jest zauważalna tu na terenie stoczni. Teraz wiem już też, że nie kończy się ona równo z bramą zakładu. Jestem pod wielkim wrażeniem działalności wielu ludzi dobrej woli którzy zaangażowani są w tzw. sprawę stoczniowych (i nie tylko) kotów. Działalność ta oprócz dożywiania naszych futrzanych przyjaciół na terenach stoczniowych rozciąga się również na ich leczenie i wyszukiwanie dla nich nowych domów. Miałam okazję poznać ludzi, którzy udostępnili pomieszczenia (we własnych domach) w których koty dochodzą do zdrowia i czekają na nowych właścicieli. Ludzie ci stworzyli tym chorym kotkom wspaniałe warunki do tzw. rekonwalescencji. Widziałam na własne oczy koty które trafiały w te miejsca i tak naprawdę wiele z nich nie rokowało na przeżycie i potem po kilku dniach opieki nad nimi trudno mi było uwierzyć że to te same zwierzaki. Wyleczone, odkarmione, czyste w ciepłych pomieszczeniach czekały już tylko na nowych właścicieli. Wielka determinacja i rozmach z jaką przestąpiliście Państwo do pomocy budzi naprawdę wielki podziw. Wiem, że sprawa pomocy kotom stoczniowym to tylko część Waszej działalności - działacie na terenie całego miasta. I za to wszystko Wam bardzo dziękuję.

Elżbieta Witkowska





Różne koleje losu przypadły w udziale wizytówce Szczecina czyli największej ze znajdujących się tu stoczni – Stoczni Szczecińskiej Nowa.
Różne były jej nazwy i właściciele, ale zawsze Stoczni i jej pracownikom towarzyszyły koty, które stały się przyjacielami pracowników i nieodzownymi pomocnikami w walce ze szczurami, które nagminnie grasują nie tylko na Stoczni ale i w całym mieście.
Straszny był los tych małych, futrzanych przyjaciół w czasie kiedy Stocznia padła po raz pierwszy w 2002 r. Upadek Stoczni w 2009 r. dla tych zwierząt był o wiele mniej bolesny dzięki grupce osób, które pomimo, że same zostały bez pracy i środków do życia nigdy nie zapomniały o tym, że w Stoczni czekają głodne koty, które mają serce, uczucia, chorują i głodują zupełnie tak jak i ludzie. Żadna z tych kilku osób nie pytała kto im zwróci za kupowane puszki, bilety autobusowe albo za czas, który poświęcają na dotarcie do Stoczni i nakarmienie kotów.
Wielką ulgą było dla nas pojawienie się na terenie naszej firmy ZWIERZĘCEGO TELEFONU ZAUFANIA i Pani Teresy, która swą charyzmatyczną osobowością potrafiła skrzyknąć ludzi o wielkim sercu, zorganizować akcje charytatywne w szkołach, sklepach, firmach itp. aby zebrać środki na karmę, leczenie, odrobaczanie, odpchlenie i sterylizację kotów. Życie jej i jej rodziny w ostatnich miesiącach zdominowane zostało głowieniem się skąd pozyskać następną partię karmy albo, gdzie znaleźć ludzi, którzy przyjęli by pod swój dach zwierzaka często bardzo chorego. Wiele osób myśli, że jeśli już raz dali datek na bezdomne zwierzęta to wystarczy, ale tak jak i my – ludzie – musimy jeść każdego dnia tak samo i one muszą jeść codziennie i codziennie musi im ktoś tą karmę kupić i porozkładać tam, gdzie się zbierają.
ZWIERZĘCY TELEFON ZAUFANIA pomyślał też odpowiednio wcześnie o nadchodzącej zimie i zorganizował domki dla kotów, które wspólnymi siłami rozstawiliśmy na terenie całej Stoczni.
Pracuję w Stoczni 27 lat ale dopiero teraz spotkałam się z kimś kto nie jest związany emocjonalnie z tą firmą i z tym miejscem a mimo to tak bardzo angażuje się w pomoc dla naszych kotów.
Bardzo dziękuję, że istnieje taka organizacja jak ZWIERZĘCY TELEFON ZAUFANIA, bez niego ta mała grupka osób, która codziennie przychodzi nakarmić kotki nie dała by rady podołać ani finansowym wyzwaniom ani też organizacyjnym trudnością. Tym kilku wiernym ludziom też bardzo dziękuję, że mają serce dla tych bezbronnych istot. Dziękuję też DYREKCJISTOCZNI i DYREKCJI i PRACOWNIKOM FIRMY ARES – firmy, która zajmuje się ochroną obiektów stoczniowych. Również pracownicy firmy ARES każdego dnia rozkładają karmę w najbardziej odległych miejscach.
Wszystkie te osoby razem przyczyniły się do tego, że koty stoczniowe nie padły z głodu ani z zimna – wszystkim bardzo dziękuję.

Dorota Pałac


Powrót do treści | Wróć do menu głównego